Altcoiny – dlaczego Litecoin i Namecoin są OK, a reszta to jedynie shitcoiny

Tym razem nie o Bitcoinie ale o altcoinach 🙂

Bitcoin zapoczątkował całą ideę kryptowalut. Od tego momentu pojawiło się wiele forków nazywanych altcoinami. Nie tylko że w prawie wszystkich przypadkach nic nowego nie wnoszą ale też najczęściej różnią się jedynie nazwą, czasem bloku czy maksymalną ilością monet (a nawet tego niektórzy „devowie” nie są w stanie ogarnąć…). Niektóre powstają też po prostu dla żartu. Na szczęście wolny rynek najczęściej szybko weryfikuje wartość (a w sumie to brak wartości) tego czegoś. Nie bez powodu tego typu twory są najczęściej potocznie nazywane shitcoinami – nazwa jak się łatwo domyślić pochodzi od tego co nowego wnoszą, czym są.

Istnieją jednak altcoiny które wprowadzają jakieś nowe, ciekawe pomysły, którymi warto się bardziej zainteresować.

Aktualnie najważniejszym z altcoinów jest Litecoin. Jest to jeden ze starszych altcoinów który istnieje do dziś 🙂 Kiedyś na stronie projektu był tekst że Litecoin ma być dla Bitcoina tym, czym srebro jest dla złota. Sądząc po aktualnej pozycji Litecoina wśród kryptowalut było to trafne porównanie. Najważniejszą ze zmian w porównaniu do Bitcoina była zmiana algorytmu SHA256 na algorytm Scrypt. Algorytm SHA256 jest i będzie bezpieczny – nie była to zmiana z tego powodu. Nie była to też jedynie zmiana dla zmiany tak jak np. a niektórych shitcoinach zmiana na SHA3. Miało to konkretny cel – zwiększenie bezpieczeństwa sieci przy pojawiania się nowych typów sprzętu – chodzi o zalety algorytmu Scrypt a dokładniej o zmniejszenie przewagi implementacji sprzętowych nad programowymi. Nie będę o tym dokładniej pisał w tym miejscu bo realnie patrząc większość ludzi to może zanudzić – więcej na ten temat na dole wpisu 🙂 Oprócz zmiany algorytmu były również inne ale już mniej znaczące zmiany. Został zmieniony czas bloku z ok. 10 minut w przypadku Bitcoina do 2,5 minuty. Czy była to dobra zmiana ciężko jednoznacznie powiedzieć, ponieważ ma to i zalety i wady – o tym się już nie będę rozpisywał. Zmieniony został również czas zmiany trudności na ok. 3 dni.

Kolejnym altcoinem który coś nowego wnosił jest Namecoin. Jego zaletą jest  to, że jest dodatkowo rozproszoną, niezależną siecią DNSów i umożliwia rejestrowanie domen .bit. Tym projektem się jakoś nigdy specjalnie nie interesowałem (poza giełdą) więc też za bardzo o nim nic nie napiszę ale jednak zmiany są konkretne.

Do altów które „coś nowego wnosiły” można jeszcze wliczyć Primecoina. Zaletą Primecoina miało być dodatkowo liczenie liczb pierwszych. Na plus dla devów że próbowali czegoś nowego. Wg. mnie jednak właśnie to liczenie liczb pierwszych Primecoina dyskwalifikuje. Podstawowa rzecz to bezpieczeństwo które powinno być najważniejsze. Od zawsze mówi się że Bitcoina celowo nie próbowano zaprojektować tak żeby można było liczyć coś bardziej „przydatnego” niż sha256(sha256(Block_Header)) właśnie z powodu bezpieczeństwa – ponieważ próba liczenia innych rzeczy (jak np. liczb pierwszych w primecoinie) może spowodować nieprzewidywalne problemy z bezpieczeństwem. Druga poważna wada Primecoina to problemy z regulacją trudności które wynikają właśnie z liczenia liczb pierwszych… Ten problem był przewidywany już przed startem Primecoina a praktyka tylko to potwierdziła.

I jeszcze na koniec Zerocoin. O tym właściwie ciężko coś napisać. Początkowo miało to być rozszerzenie do protokołu Bitcoina o nazwie libzerocoin które miało na celu zapewnienie PEŁNEJ anonimowości. Mniej-więcej miało to działać trochę podobnie jak „mieszalnie” bitcoinów z tą różnicą że „mieszalnią” miała by być cała sieć. Później pojawiły się informacje że devowie mają zamiar wypuścić to jako osobny altcoin – Zerocoin. Jak w końcu będzie i czy będzie nie wiadomo. Założenia bardzo ciekawe i projekt wg. mnie może być w przyszłości warty zainteresowania.

I na koniec jako podsumowanie – „BItcoin jest tylko jeden” a altcoiny są tylko altcoinam”.

Kolejny albo jeden z kolejnych wpisów będzie najprawdopodobniej o innych możliwych zastosowaniach protokołu Bitcoina niż te najbardziej znane – wg. mnie bardzo ciekawy temat a bardzo rzadko poruszany. 🙂

 

I na koniec o tych zaletach algorytmu Scryp którymi wcześniej nie chciałem zanudzać. Ogólnie polecam przeczytać FIPS 180-4 (dokumentacja algorytmu SHA-256) i przede wszystkim Scrypt Paper – tam jest bardzo fajnie opisane 🙂 O samej implementacji tych algorytmów nie będę pisał żeby całkiem nie zanudzić. Więc tak bardzo ogólnie – algorytm Scrypt to jest połączenie algorytmu SHA-256 z salsa20 żeby algorytm był bardziej memory hard (lepiej po angielsku bo polskie tłumaczenia są dziwne). Generalnie algorytm memory hard ma wymagać możliwie jak najwięcej pamięci dla danych operacji. Ogranicza to mocno możliwość zrównoleglenia obliczeń – korzyść ze zrównoleglenia jest mała. Sprzętowe implementacje algorytmu nie mają aż tak dużej przewagi w wydajności w porównaniu do implementacji programowych. Dodatkowo koszt implementacji sprzętowej jest dużo wyższy z powodu dużych wymagań pamięciowych – pamięć jest najdroższym z elementów jeżeli chodzi o logikę. Ilość miejsca zajmowanego przez pamięć jest też o wiele większa niż logiki co zmniejsza ilość jednostek którą można upakować na krzemie o danej wielkości. Jest też większa ilość operacji w algorytmie Scrypt niż w SHA256 co też powoduje że na krzemie o danej powierzchni zmieści się jeszcze mniej równoległych układów (ale to już ma mniejsze znaczenie niż cechy algorytmu memory hard). Więc w przypadku Scrypt nie tylko że koszt implementacji sprzętowej jest dużo wyższy to przyrost wydajności jest dużo mniejszy i przez to że nie znajdzie się dużo szybszej pamięci niż jest montowana na GPU i przez to że na krzemie o danej wielkości upcha się mniej równoległych jednostek.

Kilka cytatów ze Scrypt Paper:
„Since memory-hard algorithms asymptotically come close to using the most space possible given their running time, and memory is the computationally usable resource general-purpose computers have which is most expensive to reproduce in hardware, we believe that, for any given running time on a sequential general-purpose computer, functions which are sequential memory-hard come close to being the most expensive possible functions to compute in hardware.”

„Indeed, it is surprising to consider the effect of adjusting parameters so that a sequential memory-hard function takes twice as long to compute: As long as there is enough random-access memory to compute the function on a general-purpose system, doubling the time spent asymptotically results in the cost of computing the function in hardware increasing four-fold, since the time and required space are both doubled.”

„Many general-purpose systems, the CPU and motherboard are more expensive than the
RAM; but the vast majority of that cost is due to the requirements of general-purpose compu-
tation, rapid sequential computation, and support for peripheral devices. The area occupied by
computation logic on modern CPUs is vanishingly small compared to caches, instruction decoding,
out-of-order execution, and I/O.”

Co to jest Bitcoin?

Ten wpis jest głównie dla osób które o Bitcoinie albo wcześniej nie słyszały albo coś słyszały ale nie wiedzą za bardzo co to jest. Więc spróbuję to napisać w sposób jak najprostszy i jak najbardziej zrozumiały.

Więc: Co to jest Bitcoin?
Waluta cyfrowa. Anonimowa. Niezależna od kogokolwiek. Nikt nie ma żadnej kontroli nad tym – żadnego banku centralnego itp – nikt nie dodrukuje powodując inflację 😀 Umożliwia bardzo szybkie (potwierdzenie w ok. 10 minut) wysyłanie przelewów w dowolne miejsce na świecie gdzie jest net. Za darmo lub z małą opcjonalną opłatą (która idzie na utrzymanie sieci). Całkowicie niezależna od banków – nikt nie może zablokować „konta” itp. Za bezpieczeństwo sieci odpowiada tylko kryptografia/matematyka. Bitcoina jest ograniczona ilość – nigdy nie będzie więcej niż 21 milionów ale jest podzielny do 8 miejsc po przecinku – można mieć np. 0,00000001 bitcoina więc wystarczy dla wszystkich. 😀 Dla osób które po prostu chcą korzystać nie ma znaczenia jak bitcoiny się tworzą – można je kupić na giełdach, w kantorach albo od osób które je już mają. Wysyłanie bitcoinów wygląda tak:
http://imageshack.com/a/img856/4871/m6ln.png
No i w sumie to wystarczy żeby wiedzieć co to jest 😀

A jak kogoś jeszcze interesuje skąd się biorą bitcoiny. Postaram się opisać jak najprościej, bez technicznych szczegółów itp więc trochę uproszczeń będzie. Do działania sieci Bitcoin jest potrzebna moc obliczeniowa (aktualnie jest do tego wykorzystywany dedykowany sprzęt). Ta moc obliczeniowa zapewnia bezpieczeństwo sieci i jest potrzebna do zatwierdzania transakcji (średnio co 10 minut). Nie będę opisywał co dokładnie jest liczone bo ta wiedza i tak nie jest potrzebna żeby zrozumieć jak ogólnie to działa a realnie patrząc większość osób by nie zrozumiała o co chodzi jak bym napisał w stylu „sha256(sha256(..)” – bym co najwyżej zanudził. Osoby które mają ten sprzęt wykorzystują tą moc obliczeniową do obliczeń. I co ok. 10 minut (sieć się sama reguluje tak żeby początkowe warunki były spełnione) ktoś znajduje poprawny wynik obliczeń i w ten sposób zatwierdza transakcje (przelewy). I za obliczenie tego poprawnego wyniku dostaje nagrodę – bitcoiny – przy obliczeniu tego poprawnego wyniku się tworzą. Na początku przez 4 lata ta nagroda wynosiła 50 bitcoinów, teraz to jest 25. Nagroda się zmienia wg. z góry ustalonych założeń – co 4 lata spada o połowę. Więc wiadomo że nigdy nie zostanie stworzonych więcej niż 21 milionów bitcoinów. Ale nie ma problemu żeby wystarczyło dla wszystkich – bitcoin jest podzielny do 8 miejsc po przecinku 🙂 Ogólnie to liczenie jest nazywane kopaniem i jest to analogia do kopania złota. Obliczenia są potrzebne do działanie sieci. Prawie nikt by nie chciał liczyć gdyby nic z tego nie miał więc za obliczenia (które są potrzebne) dostaje się bitcoiny – to jest tak jakby efekt uboczny ale w końcu skądś się muszą brać 🙂 A ten sposób jest nie tylko że genialny to też sprawiedliwy – nagrodę się dostaje proporcjonalnie do wkładu w moc sieci.
Kopią tylko osoby które chcą (i które przede-wszystkim mają odpowiedni sprzęt). Dla zwykłych osób, które chcą tylko korzystać z bitcoina ta wiedza już nie jest do niczego potrzebna. Tak samo jak zwykłym osobom nie jest potrzebna wiedza jak działa komp żeby z niego korzystać.

i w sumie polecam też wcześniejszy tekst który napisałem na blogu: http://blog.t222.pl/troche-o-bitcoinie/ 🙂 Pisane w październiku 2013. Kurs bitcoina to aktualnie mniej-więcej 1000$, moc sieci też dużo większa ale reszta tekstu w sumie dalej aktualna 🙂

a na koniec trochę statystyk (27.01.2013) 🙂
Aktualnie jest wykopanych 12 319 250 bitcoinów.
1 bitcoin jest warty ok. 970$ – ok. 3000PLN
Kapitalizacja: ok. 9 609 064 277$ – ok. 30 000 000 000 PLN
Przez ostatnie godziny zostały przesłane bitoiny o wartości ok. 800 000 000$ – ok. 2 450 000 000PLN

Trochę o Bitcoinie

Od dawna miałem zamiar coś napisać o Bitcoinie (BTC, XBT) ale albo mi się nie chciało albo nie miałem czasu… O Bitcoinie pierwszy raz usłyszałem jakoś w 2010 roku ale wtedy niestety nie zainteresowałem się nim – potraktowałem to jako jakąś ciekawostkę… 🙁 Później do tematu wróciłem dopiero w maju albo czerwcu 2011 wtedy już dowiedziałem się trochę na temat Bitcoina i zainteresowałem się nim bardziej. Również wtedy zacząłem go używać. Zakładam, że prawie każdy kto to czyta coś już o Bitcoinie słyszał chociaż często będzie to jedynie „wiedza” z mainstreamowych mediów… A jeżeli nie to na wstępie wystarczy info że to jest wirtualna waluta P2P.

Wg. mnie sama idea Bitcoina jest genialna. Odkąd istnieje pieniądz (w jakichkolwiek formach) nigdy do tej pory pory nie było sytuacji, żeby każdy mógł sam produkować pieniądze. Już sam fakt, że Bitcoin to umożliwia jest sytuacją wcześniej nie spotykaną. Ponadto są to pieniądze nad którymi nikt nie ma jakiejkolwiek kontroli. Dodatkowo te pieniądze można wydawać anonimowo. Nikt nie ograniczy na co SWOJE pieniądze wydawać. Można je przelewać w dowolne miejsce na świecie w bardzo krótkim czasie (pierwsze potwierdzenie po ok. 10 minutach, „pełne” po ok. godzinie) i bez opłat (albo z bardzo małą opcjonalną opłatą). Nikt nie może w żaden sposób zablokować konta. A do tego jeszcze ten cały system się sam reguluje (wg. początkowych i znanych założeń) i nikt nie ma na to żadnego wpływu.

Ludzie z niewiadomego powodu często dziwią się że Bitcoin który jest walutą wirtualną ma w ogóle jakąś wartość (i to nie jakąś małą – w momencie pisania tego ok. 140$). Ale przecież inne waluty – PLN, USD, EUR itp. też w bankach są głównie wirtualne. Dodatkowo nawet w formie papierowej nie mają w zasadzie żadnej prawdziwej wartości – jest to w zasadzie papier ale ludzie wierzą że to jest coś warte (google->pieniądz fiducjarny). Kiedyś „zwykłe” pieniądze miały poparcie w np. złocie. Teraz już nie. Pieniądze mogą być więc dodrukowywane prawie bez ograniczeń. Teoretycznie są limity dodruku itd. ale limity te można zmienić… Tutaj też Bitcoin ma zalety w porównaniu do „zwykłych” walut. Został zaprojektowany analogicznie do złota i posiada wszystkie jego zalety i nie tylko, przez co jest częśto nazywany cyfrowym złotem. Ilość Bitcoinów jest ograniczona podobnie jak złoto i tak samo jak złoto na początku wydobywa się łatwiej/szybciej, ale z czasem jest to coraz trudniejsze. W porówniu do złota ma jeszcze te zalety, że ilość Bitcoinów jest z góry określona (w przypadku Bitcoina produkcja spada o połowę co 4 lata) i Bitcoin może być nieskończenie podzielny (wystarczy dla wszystkich 🙂 ). I jeszcze jedna ważna zaleta – nie ma problemu transportu, ochrony itp. 🙂 Wiadomo więc ile Bitcoinów będzie wyprodukowanych (niecałe 21 milionów), nie ma możliwości „dodruku” jak przy zwykłych pieniądzach i przez to spowodowania inflacji. O wartości Bitcoina decyduje tylko i wyłącznie wolny rynek.

Sam sposób produkcji BTC też jest wg. mnie genialny – do działania sieci są potrzebne minery (zatwierdzają transakcje). Osoby które mają minery dostają BTC proporcjonalnie do wkładu w moc sieci. Nie ma innej możliwości produkcji w sposób sprawiedliwy niż to obecne rozwiązanie. Mało osób by chciało kopać tylko dla idei a tak dostają za to BTC a „efektem ubocznym” jest to że się BTC w ten sposób tworzą. Jeszcze to, że sieć się sama reguluje – jest założenie że co 4 lata spada nagroda za obliczenia o połowę – moc sieci się zmienia więc żeby utrzymać założoną produkcję sieć sama, co ok. 2 tygodnie reguluje trudność obliczeń na podstawie czasu.

Jeszcze jeżeli chodzi o bezpieczeństwo sieci. Jedyny możliwy atak na sieć to posiadanie ponad połowy mocy obliczeniowej sieci. To już jest nierealne – moc sieci na początku tego roku była już większa niż moc obliczeniowa wszystkich 500 najszybszych superkomputerów (z listy top500.org) razem wziętych. I to jeszcze jak sieć była oparta na GPU i pomijalnych ilościach FPGA. W tym momencie (październik 2013) jest ok. 90 razy większa a z powodu wejścia dedykowanych koparek (ASIC) aktualnie już w technologii 28nm moc będzie rosła w najbliższym czasie bardzo szybko.

Przeciwnicy często zarzucają Bitcoinowi, że przez to, że jest anonimowy umożliwia rzeczy nielegalne. A czy np. noża nie można zastosować do nielegalnych rzeczy?

I jeszcze ostatnia rzecz – zamiast standardowego klienta Bitcoin-Qt (który pobiera wszystkie bloki) polecam MultiBit – po kilku sekundach od uruchomienia jest już zsynchronizowany i można z niego korzystać 🙂

Jeszcze coś mam zamiar napisać na temat BTC w najbliższym czasie – teraz mi się już nie chce 😛

Qt i trochę ogólnie o pisaniu

Przydało by się coś napisać a standardowo mi się nudzi… Jako że od jakiś dwóch miesięcy uczę się Qt (C++) to wpis będzie na ten temat 🙂 Na necie pełno już jest różnych tekstów o Qt które w sumie często są takie same więc to będą po prostu luźne przemyślenia. I przede wszystkim to że coś dużo osób się mnie się pyta o Qt więc pomyślałem że warto coś napisać 🙂

Więc najpierw ogólnie – dlaczego ja wybrałem właśnie Qt. Od prawie 9 lat korzystam z Linuksa z czego przez ok. 7-8 lat jako środowiska graficznego używam KDE. Prawie każdy program którego używam używa Qt. I mam zamiar wreszcie zacząć robić coś konkretniejszego w kilku projektach open-source które używają Qt. Więc przez to wybór Qt był dla mnie naturalny 🙂 Teraz z takich niezaprzeczalnych zalet – multiplatformowość. Działa prawie wszędzie – od Linuksa przez wszystkie Uniksy i Uniksopodobne (w tym Mac OS X, BSD, Solaris) po Windowsa a do tego jeszcze na smartphonach – Android (i inne Linuksowe) i iOS. Dodatkowo jest dostępne oprócz C++ też dla Javy, Perla, Pythona, Ruby i nawet PHP 😛 Kilka osób już mi zadawało pytanie – „czemu C++ z Qt a nie np. Java?” – po prostu nie lubię Javy 😛 Sama idea maszyny wirtualnej mi nie pasuje. Mimo że jest niby poprawa jeżeli chodzi o wydajność w porównaniu do tego co było kiedyś to dalej wyraźnie wolniejsza od np. C++. I ostatnie – nie lubię Oracle 😛 A zresztą znając Qt może akurat kiedyś Java + Qt 🙂

I jeszcze ogólnie o uczeniu się Qt i nie tylko. Często słyszę zdania że jak się uczyć nowej biblioteki to najlepiej na początku przejrzeć dosyć dokładnie całość a dopiero później już znając ją dosyć dobrze teoretycznie zacząć coś pisać… Jak jeszcze bym to usłyszał w odniesieniu do jakiejś małej biblioteki to jeszcze ok (chociaż ja bym się chyba zanudził) ale to kilka razy słyszałem też w odniesieniu do Qt… Ja jednak zdecydowanie wolę nauczyć się podstaw podstaw, przejrzeć kilka przykładów a później zacząć próbować pisać coś konkretnego, czego w tym momencie jeszcze nie umiem (bo nie znam biblioteki). Wtedy na bieżąco uczę się tego co jest potrzebne. O wiele ciekawiej a też wg. mnie nauczę się w ten sposób szybciej. Wiadomo że nie znając jeszcze biblioteki nie da się przemyśleć na początku jak program powinien wyglądać tylko się to wymyśla na żywca w momencie pisania. Często też się próbuje zrobić całkiem inaczej niż zakładali autorzy biblioteki. Jakość kodu też będzie przez to bardzo słaba. Ale tu nie chodzi o to tylko o jak najłatwiejsze poznanie biblioteki a wg. mnie najlepiej uczyć się robiąc coś konkretnego. A jak już się bibliotekę zna to wtedy można ten program napisać od nowa, już tym razem tak jak się powinno. Jako przykład – np. ucząc się Qt po napisaniu kilku prostszych programów pomyślałem sobie „napiszę przeglądarkę”. Jedyne założenia – lekka i wszystkie podstawowe funkcjonalności – obsługa kart, ustawienia, historia, wyszukiwanie itp. Mimo że jeszcze nie skończone (chociaż korzystać się da bezproblemowo od prawie samego początku) to teraz jak widzę efekty tego pomysłu to stwierdzam że był bardzo dobry bo pisząc nauczyłem się większości najczęściej używanych klas a do tego jeszcze QWebkita. Jw. teraz widzę że wiele rzeczy mogłem zrobić lepiej ale takie były założenia. Jak skończę i będzie to miało zakładaną funkcjonalność to napiszę to jeszcze raz od nowa – tym razem po dokładnym przemyśleniu jak co ma wyglądać i już przede-wszystkim znając bibliotekę której używam. A ta aktualna wersja która pisałem głównie po to żeby się uczyć i tak pójdzie na Githuba – podobnie jak później mam zamiar wrzucić tą kolejną wersję. Będzie można porównać 🙂

Tor Browser Bundle i ogólnie „anonimowość”

Akurat mi się nudzi więc będzie pierwszy konkretny wpis – o Tor Browser Bundle 🙂 Głównie z powodu tego że kilka osób z którymi ostatnio rozmawiałem było całkiem przekonanych do całkowitego bezpieczeństwa tego czegoś.

W sumie coraz bardziej mnie dziwi że dalej jest tyle ludzi którzy z tego korzystają ale jeszcze bardziej mnie dziwi że są całkowicie przekonani co do bezpieczeństwa i anonimowości TBB… Ogólnie Tor fajna rzecz ale nie tak.  Do tej pory były już różne problemy z TBB – DNS leak, teraz ten błąd przez który przy użyciu JS można było odkryć prawdziwe IP usera a na pewno w przyszłości będzie tego typu błędów więcej szczególnie z powodu np. dużych możliwości HTML5. Niebezpieczne jest nawet korzystanie z jakichkolwiek pluginów (flash itp.), włączone JS itd. Można niby wyłączyć JS, pluginy itd. (co z resztą jest nawet domyślne z tego co pamiętam od jakiegoś roku) i problemu już niby częściowo nie ma ale to nie jest rozwiązanie problemu. Jeżeli chodzi o TBB to wg. mnie już same założenia są całkiem złe – za dużo rzeczy w których mogą wystąpić błędy. Tak jak by wielkim problemem było użycie Tora jako system-wide… Wtedy od razu nie ma problemu z większością błędów bo np. w przypadku tego błędu z JS Firefox w przypadku Tora system-wide łączy się i tak po Torze więc pomimo tego błędu prawdziwe IP jest nieujawnione. Tak samo pluginy – można z nich wtedy normalnie korzystać bo wszystko łączy się przez Tora. Do zwykłych rzeczy takie coś wg. mnie już wystarczy chociaż dalej jeszcze może być problem że np. Tor się wywali albo jakiś błąd w samym systemie, ew. zły config…

Dlatego ja np. jeżeli chce być BARDZO anonimowy to zdecydowanie wole kupić np. na SilkRoadzie jakiegoś anonimowego VPS-a np. w Chinach, płacąc przy użyciu bitcoina. Dodatkowo z tym VPSem i tak się łącze przy użyciu jakiegoś dobrego VPNa (np. mullvad.net) którego też z resztą kupuje płacąc Bitcoinem. Tu już nic nie może „pójść nie tak”. Do kompletu jeszcze na VPSie może by było użyć Tora. Tylko po co. A jeżeli po prostu chce się ukryć ale nie zależy mi na nie wiadomo jakiej anonimowości to po prostu używam Tora system-wide. A jeszcze mam jeden pomysł który mam zamiar w najbliższym czasie wypróbować, troche w stylu tego co opisałem wyżej – gateway na wirtualce łączący się system-wide przez Tora i udostępniający dla drugiej wirtualki dla której to jest jedyne połączenie. To by mogło być fajne do jakiś zwykłych zastosowań a przy okazji bezpieczniejsze bo trudno coś zepsuć jak się korzysta z innej wirtualki niż ta na której jest tor 😛

Więcej mi się nie chce aktualnie pisać – zbyt leniwy jestem 😀